Sens wnosimy, czy zastajemy w świecie?

Od dziecka wtłaczają nam ludzie do głowy, że prawdą jest Bóg. Tymczasem człowiek dopiero z wiekiem odkrywa, że prawd jest znacznie więcej, a niektóre z nich całkowicie wykluczają jakikolwiek absolut. Zacznę jednak od tego, co religia chrześcijańska myśli o sensie życia.

„Człowiek bowiem, stworzony na obraz Boga, otrzymał zlecenie, żeby rządzić światem w sprawiedliwości i świętości, podporządkowując sobie ziemię ze wszystkim, co w niej jest […]”[1]

Człowiek ma opiekować się światem, czyli ma narzuconą rolę opiekuna, gospodarza świata. Jeszcze długo przed Chrystusem ludzie uważali, że świat ma jakiś głębszy sens. Większość znanych mitologii i religii nawiązuje do przeznaczenia człowieka i jego celu w życiu. Niektóre religie uważają, że człowiek żyje przez to, że czynił zło w poprzednim życiu. Natomiast inne uważają, że musi być dobry w tym życiu, by mieć lepsze po śmierci.

„Cały świat w to wierzy; lecz w cóż nie wierzy świat cały!”

Fryderyk Nietzsche

Religie zakładają, że człowiek ma jakiś sens, cel swojego życia. Wielu ludzi jest przekonanych, że Bóg ma dla nich jakieś zadanie. Tymczasem są również jednostki, które same określają swoje miejsce we wszechświecie i krytykują wszelki byt doskonały. Tego przykładem jest Max Stirner.

„To, co kiedyś uchodziło za egzystencję, jak np. świat, okazuje się teraz jedynie pozorem, a prawdziwie istniejącą jest raczej istota, której dominium zaludnia się bogami, duchami, demonami, tzn. dobrymi czy też złymi istotami. Wyłącznie ten świat na opak, świat istot istnieje teraz naprawdę. Ludzkie serce może się obyć bez miłości, istnieje wszakże jego istota, “Bóg, który jest Miłością”. Wprawdzie myśl ludzka może zbłądzić, lecz jej istota – Prawda – istnieje, gdyż “Bóg jest Prawdą”, itd.

Rozpoznawanie i ocenianie istot, i tylko istot to właśnie religia; jej królestwem jest królestwo istot, upiora i widm.”[2]

Autor odrzuca bogów, duchy, demony i skupia swoją całą uwagę na człowieku. Świat obiecany, niewidzialny, niezbadany nazywa królestwem upiorów i widm. Ponadto neguje on idee szukania szczęścia poza człowiekiem. Uważa on, że człowiek ma miłość, prawdę w sobie. Filozof trafniej wyjaśnia to tutaj:

„Ciało może sczeznąć, byleby Duch się ostał: od ducha zależy wszystko, “zbawienie duszy” czy ducha staje się jedynym celem. Człowiek sam dla siebie stał się Upiorem, przerażającym Widmem. 

Faktycznie nie jesteś Człowiekiem, ani też jego prawdziwą i właściwą postacią, ale wyłącznie śmiertelną powłoką, od której może się on uwolnić, sam nie przestając istnieć. Na razie jednak mieszka w Tobie ta powszechna i wyższa istota, a ponieważ nieprzemijający duch w Tobie przyjął przemijające ciało, przeto posiadasz tak naprawdę jedynie przybraną postać – więc przypominasz Mi ducha, który się ukazuje, objawia w Tobie, bez związku z Twym ciałem, z tym konkretnym sposobem objawienia; przypominasz Mi upiora. Toteż nie uważam Ciebie za wyższą istotę, lecz szanuję tylko wyższą istotę, która w Tobie “straszy”: “szanuję w Tobie Człowieka”.[3]

Zgadzam się z nim, że przez religie niektóre człowiek fizycznie istniejący, czyli cielesny jest pogardzany. Religie mówią, że życie na ziemi to tylko część naszego życia wiecznego, wiecznego szczęścia lub czegoś innego równie nierealnego. Można spróbować osiągnąć stan nirwany lub spędzić długie lata swojego życia na kolanach prosząc o życie wieczne. Jednak jeszcze inna możliwość, można samemu nadać sens życiu. Ponieważ łatwiej jest ludziom zapanować nad swoim życiem niż udowodnić, że Bóg istnieje oraz, że cały jego idealny plan jest dla nas.

„W ciągu całego życia człowiek nie tyle jest, ile stwarza siebie.”

Fiodor Dostojewski

Jeśli człowiek odrzuca plan życia według religii, państwa, kultury to zostaje nazwany egoistą. Arthur Schopenhauer rozumie egoizm, w następujący sposób:

„Egoizm jest z natury swej bezgraniczny, człowiek chce bezwarunkowo zachować swe istnienie, chce bezwarunkowo uchronić je od cierpień, do których zalicza się także wszelki brak i niedostatek, chce doznać wszystkich przyjemności, które jest w stanie odczuwać, a nawet stara się, o ile możności, rozwinąć w sobie nowe zdolności używania. Wszystko, co staje na przeszkodzie dążeniom jego egoizmu, wywołuje w nim gniew, niechęć i nienawiść, stara się zniszczyć tę przeszkodę, na którą patrzy jak na swego wroga.”[4]

Właśnie taką zachłanną i pełną życia osobą jest egoista. Chce zachować swoje istnienie, czyli najbardziej ceni sobie życie tu i teraz. Ponad wszystko pragnie on przyjemności. Wrogiem jest mu każdy, kto chce mu zabrać szczęście lub wywołuje w nim cierpienie. Max Stirner uważa, że doskonałym egoistą jest Bóg.

„Bóg jednakże troszczy się tylko o swoją sprawę, a ponieważ jest dla siebie Wszystkim i, toteż i wszystko jest  jego sprawą! A jako że My nie jesteśmy dla siebie Wszystkim, Nasza sprawa zaś jest całkiem błaha i niegodna uwagi, przeto musimy “służyć jakiejś wyższej sprawie”. Wszak nie sposób zaprzeczyć, iż Bóg dba tylko o Swoje, że zajmuje się tylko sobą, myśli jedynie o sobie i siebie ma tylko na względzie. Oj, biada Wszystkiemu, co jemu niemiłe! Albowiem Bóg nie służy niczemu wyższemu i zadowala się jedynie sobą, a jego sprawa jest sprawą czysto egoistyczną.”[5]

Bóg najczęściej jest określany jako byt nieograniczony, wszechmocny i wieczny. Ludzie potrafią już tworzyć sztuczne serca, organizować loty na księżyc, odległe planety, a nawet tworzyć i krzyżować nowe gatunki zwierząt. Możliwe, że nadejdzie nawet takie dzień w którym ludzie przestaną umierać ze starości lub choroby.

„Człowiek to byt, który aspiruje do bycia Bogiem (…). Być człowiekiem to dążyć do bycia Bogiem, albo jeśli kto woli, człowiek jest w sposób fundamentalny pragnieniem bycia Bogiem.”

Jean-Paul Sartre

Niewiele nam brakuje, by zastąpić wszechmoc Boga. Nauka niejednokrotnie potwierdziła, że człowiek nie był od zawsze istotą myślącą. Stał nią dopiero w toku ewolucji.

„Błąd uczynił zwierzę człowiekiem. Czyżby prawda miała zrobić z człowieka zwierzę?”

Fryderyk Nietzsche

Bardzo często zarzuca się ateistom i innym nieprzyjmującym wiary w Jedynego, że nie wiedzą co to dobro i inne wartości. Jednak człowieka kształtują również inne rzeczy poza religią.

„Człowiek, który wyszedł pierwotnie z łona przyrody, był też tylko jednym ze zwierząt stworzonych przez przyrodę, a nie człowiekiem. Człowiek jest produktem człowieka, kultury, historii.”

Ludwig Feuerbach

Ponadto uważam, że poza kulturą, historią i środowiskiem w którym żyje człowiek jest jeszcze najważniejsza potrzeba istnienia. Myślę, że znacząco wpływa ona na to, że nawet człowiek niewierzący jakoś funkcjonuje wśród ludzi.

„Gdyby każdemu poszczególnemu człowiekowi dać do wyboru albo unicestwienie świata, albo unicestwienie jego samego, zbytecznie byłoby chyba długo zastanawiać się nad tym, co wybrałaby zdecydowana większość ludzi. Każdy uważa siebie za środkowy punkt świata i odnosi do siebie wszystko, co się na nim dzieje największe zmiany, zachodzące np. w losie całych narodów, rozważa przede wszystkim z punktu widzenia swojego interesu, i choćby ten interes był nie wiem jak mały i nieznaczący, o nim najpierw pomyśli.”[6]

Wynika z tego, że zdaniem Artura Schopenhauera ludzie w większości są egoistami. To znaczy, że na pierwszym miejscu mają swój interes, swój cel. Interesujące w tym jest to, że jeśli narzucony np. przez religie sens człowieka nie zgadza się z sensem danej osoby, to ona za nim nie podąży.

„Skoro człowiek czerpie całą swą wiedzę, wrażenia itd. ze świata zmysłowego i z doświadczeń w świecie zmysłowym, znaczy to, że należy tak urządzić świat empiryczny, by doświadczał w nim tego, co prawdziwie ludzkie, by nauczył się sam siebie doświadczać jako człowieka.”

Karol Marks

Zgadzam się z wyżej przytoczonym zdaniem Karola Marksa. Należy człowieka wspomóc, w poszukiwaniach  sensu i celu życia. Możliwe, że nauczanie Filozofii w szkołach mogłoby pomóc ludziom świadomie i mądrze określić sens własnego życia.

„Każdy jest kowalem własnego losu.”

Gajusz Juliusz Cezar

Już starożytni zachęcali  do brania osobistej odpowiedzialności za swoje życie. Niestety niedługo później ludziom zaczęto nadawać sens życia zaraz po narodzinach.

Straszną jest rzeczą, że gdziekolwiek człowiek się urodzi, pewne twierdzenia zostają mu wpojone w dzieciństwie wraz zapewnieniem, że nigdy nie będzie mógł wątpić na ich temat, pod karą utraty wiecznego zbawienia.

Arthur Schopenhauer

Powołałem się, w tym tekście na zdania i opinie wielu różnych autorów. Starałem się tym dowieść, że sens życia jest czymś, co wnosimy do tego świata. Myślę, że zawsze tak było, jednak niestety niektóre osoby nie potrafiły odnaleźć dla siebie własnego sensu i właśnie dla nich powstały religie i mity. Sądzę, że o wiele wygodniej jest biernie podążać wskazaną drogą niż samemu ją wydrążyć. Moim zdaniem brakuje, w Polskiej szkole zajęć z projektowania własnej drogi życia. Jestem przekonany, że Filozofia potrafi dostarczyć odpowiednich narzędzi do jej budowy. Wiem, że poruszone przeze mnie wątki nie są wyczerpane i można je jeszcze długo pogłębiać i rozszerzać.

Jeśli masz inne zdanie lub chciałbyś/abyś coś dodać, to zachęcam do komentowania pod tekstem.

Światły


[1] Sobór Watykański II, Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et Spes, nr.34.

[2] Max Stirner, Jedyny i jego własność, str.15.

[3] Max Stirner, Jedyny i jego własność, str. 16.

[4] Arthur Schopenhauer, O podstawie moralności, s.161.

[5] Max Stirner, Jedyny i jego własność, str. 1.

[6] Arthur Schopenhauer, O podstawie moralności, str. 96.

Photo

newsletter

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Sens wnosimy, czy zastajemy w świecie?

  1. Nie wiem, czy jesteś wierzący czy nie, bo po przeczytaniu posta niewiele wynikło, ale mniejsza z tym. Ja osobiście jestem, ale uważam, że wiara trochę nas ogranicza. Wierze w Boga, ale nie rozumiem spowiedzi, niedzielnych mszy i innych rzeczy wokół tego, gorzkich żali itp. Jeśli chodzi o spowiedź, to jeśli wiem. że zrobiłam źle, żałuje tego, to po co mam się spowiadać przed księdzem, a nie sama ze sobą, zgodnie z sumieniem? To temat na dos długie przemyślenie. Poza tym jeśli chodzi o wartości, nieważne, czy człowiek jest wierzący czy nie, każdy ma jakieś wartości moralne i nawet jeśli nie wierzy w Boga, to powinien się stosować do tego, że nie wolno zabijać, czy kraść, stworzyć swoje własne zasady. Bardzo podoba mi się poruszony przez ciebie temat.

    mvrcelia.blogspot.com odpowiedziałam na twój komentarz 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wiara bardzo nas ogranicza. Najbardziej kobiety, bo w kościele katolickim dominuje patriarchat. Ponadto wspominasz o spowiedzi, mszach itd. Pozwól, że odpowiem Ci na to, w cytacie który bardzo obrazowo to wyjaśnia:

      „[…]Odtąd wszystkie sprawy życia są tak urządzone, że kaptan jest w s z ę d z i e n i e z b ę d n y ; we wszystkich naturalnych zdarzeniach życiowych, przy urodzeniu, małżeństwie, chorobie, śmierci, nie mówiąc już o ofierze (»wieczerzy«), zjawia się święty pasorzyt, by je w y n a t u r z y ć : w języku jego »uświęcić«… Bo to zrozumieć trzeba: każdy naturalny obyczaj, każdą naturalną instytucyę (państwo, postępowanie sądowe, małżeństwo, troskę o chorych i ubogich) wszystkie przez instynkt życia natchnione żądania, słowem wszystko, co ma w sobie swą wartość, pasorzytnictwo kapłanów czyni zasadniczo bezwartościowem, wartości przeciwnem; wymaga ono dodatkowej sankcyi, — potrzebuje na d a j ą c e j wartość mocy, która w niem natury zaprzeczai przez to właśnie dopiero wartość stwarza. . . Kapłan odziera z wartości[…]”
      Fryderyk Nietzsche, Antychryst, s.37.

      Autor uważa, że prawdziwą wartość miały rzeczy/czyny przed nadaniem im wartości, przez kościół: grzech/cnota. Natura rzeczywistości została wynaturzona/pogwałcona. Każdy ważny dla człowieka etap życia np. narodziny, śmierć, posiłek zostały przez kościół przejęte i wrzucone do wora wartości chrześcijańskie. Jak dobrze się zastanowisz, to znajdziesz o wiele więcej sytuacji zwykłych, życiowych do których kościół się doczepił.

      Dlatego uważam, że to naturalne że masz opory w uzewnętrznianiu się ze swoich najgłębszych, osobistych przeżyć przed obcym facetem, który da Ci kare i podda krytyce.
      Ciekawe jest również to, że bycie chrześcijaninem na 20% (np. uznaje Boga, ale spowiedzi nie) jest bezwartościowe dla kościoła.
      Tylko gdy zaakceptujesz całą „politykę” kościoła, to zapewnisz sobie miejsce w raju. Kościół oficjalnie utrzymuje zdanie, że Ci którzy wątpią też są coś warci, bo mogą w końcu pęknąć i poddali się wpływom czarnym szat (marketing – łatwiej utrzymać stałego klienta niż pozyskać nowego).
      Wynika z tego, że gdy nie akceptujemy spowiedzi i innych „sakramentów” kościoła, to nie czeka nas niebo.

      Podobnie sprawa wygląda z „Zakładem Pascala – Człowiek może wierzyć lub nie wierzyć w istnienie Boga. Jeśli wierzy, to traci życie doczesne (na rzecz modlitw i czynienia dobra) i otrzymuje życie wieczne. Jeśli nie wierzy, to zatrzymuje życie doczesne i traci życie wieczne. Pascal wywnioskował, że wiara bardziej się opłaca, ponieważ ryzykujemy tylko czas życia, który jest zazwyczaj krótki, a nagrodą może być życie wieczne.”
      W tym przypadku kościół również jest bezlitosny. Tylko pełna akceptacja „polityki kościoła – spowiedź itd.” wraz ze szczerą wiarą jest godna nieba. Jeśli człowiek gdzieś tam, w głowie wierzy tylko dlatego, że niebo jest ciekawszą opcją niż nicość (cukierek albo nic), to kościół mówi, że dla tych przewidziany „będzie płacz i zgrzytanie zębów” 😉

      Co dotyczy wartościach moralnych, to ludzie jakoś potrafili przed kamiennymi tablicami i Jezusem żyć (np. wiedzieli, że aby zjeść to muszą współpracować, albo, by żyć nie mogą się zabijać) 🙂

      Jeśli o mnie chodzi to wierzę w „Panteizm – utożsamianie wszechświata (lub natury) z Bogiem (lub absolutem). Neguje on istnienie Boga jako istoty rozumnej”.
      Dlaczego nie wierzę w rozumnego i dobrego Boga? Kościół ma tysiące odpowiedzi na temat tego, że Bóg jest dobry, miłością i stworzył on świat dobry, ale to człowiek jest zły. To prawda, że człowiek często jest diabłem w ludzkiej skórze, ale Bóg nie jest lepszy.
      Księża mówią, że Bóg stworzył dobry świat, dla człowieka. Zgadzam się z tym, że w świecie jest wiele dobra, piękna i dobroci natury. Jednak są, w świecie natury stworzone również takie istoty (tak przez Boga), których jedynym celem jest zabijanie ludzi. Jeśli Bóg naprawdę kochałby człowieka, to nie tworzyłby takich istot.
      „Loa loa – gatunek pasożytniczego nicienia występujący w Afryce Zachodniej i Środkowej. Żywicielem ostatecznym jest człowiek.”
      Poza tym huragany, sztormy, erupcje wulkanów i inne zjawiska przyrodnicze świadczą na niekorzyść „dobrego stwórcy”.

      Dlatego wierzę tylko w to, że coś musiało stworzyć świat. Tworzenie pomniejszych bóstw, aniołów od tego, archaniołów od tamtego, to tylko mnożenie bytów i oparcie psychiczne dla człowieka w chwili słabości.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s