Filozofia – pomoc czy przeszkoda do szczęśliwego życia?

Gdyby okazało się, że w zasięgu twojego wzroku znajduje się eliksir nieśmiertelności lub sposób, by żyć szczęśliwie i niczym się nie przejmować, to czy starczyłoby ci odwagi, aby z niego skorzystać?

Jestem pewny, że filozofia jest takim sposobem na szczęśliwe życie. Niestety wiele osób błędnie uważa, że jest ona bezsensownym marnowanie swojego cennego czasu. Poniżej spróbuję wykazać, że jednak umiłowanie mądrości może zdziałać cuda, w naszym życiu.

Próbując odpowiedzieć tytułowe pytanie, odwołam się do wniosków z Historii dobrego bramina autorstwa Woltera.

Byłbym szczęśliwy, gdybym był równie tępy jak moja sąsiadka, a mimo to nie chciałbym takiego szczęścia. […] Nie znalazłem nikogo, kto by się chciał zgodzić na zamianę i stać się głupcem, aby być szczęśliwym. Wywnioskowałem stąd, iż jeżeli przywiązujemy wagę do szczęścia, więcej jeszcze przywiązujemy jej do rozumu[1].

Zgadzam się z narratorem wspomnianego utworu, że lepiej być nieszczęśliwym, ale mądrym, niż szczęśliwym i głupim. Podobnie ujął to wieki temu Platon:

Bezmyślnym życiem żyć człowiekowi nie warto[2].

Na szczęście, były papież Jan Paweł II dostrzegł dla ludzi nadzieję:

W życiu każdego człowieka przychodzi chwila, kiedy bez względu na to, czy się do tego przyznaje, czy też nie odczuwa on potrzebę zakorzenienia swojej egzystencji w prawdzie uznanej za ostateczną, która dałaby mu pewność nie podlegającą już żadnym wątpliwościom[3].

Myślę, że właśnie filozofia jest w stanie pomóc dotrzeć do tej prawdy ostatecznej lub się chociaż do niej zbliżyć. Słownik terminów i pojęć filozoficznych definiuje „filozofię” następująco:

Słowo filozofia, gr. philosophia składa się z dwóch słów: phileo i sophia, co łącznie znaczy: „umiłowanie mądrości”, a więc jeszcze nie samą —> mądrość (1), lecz nieustanne do niej dążenie, wciąż ponawiane próby jej osiągnięcia. Wyrażenie „filozofia” poprzedziła nazwa „filozof” (philóso-phos =miłośnik mądrości)[4].

Starożytne definicje filozofii będą punktem wyjścia mojej argumentacji, bo wtedy była ona rozumiana jako:

Dążenie do wiedzy o tym, co jest zawsze; sprawność teoretyczna dotyczącą tego, co prawdziwe, i rozpatrująca, w jaki sposób to jest prawdziwe; dbałości o duszę połączoną z prawym rozumem; wiedza dla samej wiedzy, a nie dla jakiejś korzyści, jako czynność poznawcza, która bada pierwsze zasady bytu; wiedza o rzeczach boskich i ludzkich; ćwiczenie się w śmierci; upodabnianie się człowieka do boga; najwyższa umiejętności i najwyższa wiedza[5].

Myślę, że tak szeroka definicja filozofii wykazuje na to, że jest ona czymś więcej niż teoretyczną spekulacją. Mianowicie jest ona wyjątkową mądrością do której należy dążyć, bo to najwyższa wiedza, która pozwala upodobnić się człowiekowi do boga. Myślę, że poniższy fragment wyraźnie zobrazuje istotę tej idei.

Co jest najważniejsze w życiu? Jeśli zapytamy kogoś, kto głoduje, odpowiedź będzie brzmiała: jedzenie. Gdy takie samo pytanie zadamy komuś, kto marznie, odpowie: ciepło. A kiedy spytamy człowieka, który czuje się samotny, stwierdzi z pewnością, że najważniejsza jest więź z innymi ludźmi. Ale gdy wszystkie takie potrzeby zostaną zaspokojone, czy nadal jest coś niezbędnego wszystkim ludziom? Filozofowie uważają, że tak. Sądzą, że nie samym chlebem człowiek żyje. Naturalnie wszyscy ludzie potrzebują pożywienia. Wszyscy również potrzebują miłości i troski. Jest jednak coś jeszcze, coś niezbędnego każdemu człowiekowi. Mamy potrzebę znalezienia odpowiedzi na pytanie, kim jesteśmy i dlaczego żyjemy.  Zainteresowanie sensem i przyczyną istnienia nie jest równie „przypadkowe” jak zainteresowanie zbieraniem znaczków. Ten, kto szuka odpowiedzi na pytania dotyczące istoty życia, zajmuje się tym, nad czym ludzie zastanawiali się, odkąd żyjemy na Ziemi. W jaki sposób powstała przestrzeń kosmiczna, kula ziemska i życie na niej – to pytania poważniejsze i istotniejsze, niż kto zdobył złoty medal na zeszłorocznej olimpiadzie[6].

Można stwierdzić, że filozofia pozwala zaspokoić najważniejsze pragnienie, czyli pragnienie sensu życia, które wyraża się w pytaniach: kim jesteśmy i dlaczego żyjemy. Są to pytania najważniejsze i najistotniejsze z możliwych. Choć często ludzie sądzą, że jest inaczej.

Mentalność techniczno-naukowa przyzwyczaiła nas do mniemania, że to tylko jest wartościowe, co można zweryfikować, co da się sprawdzić, co można skontrolować za pomocą doświadczenia i obliczeń, co przynosi namacalne wyniki. Podobnie nowa mentalność polityczna przyzwyczaiła nas do uznawania, że znaczenie ma to tylko, co potrafi zmienić rzeczy. […] Zaangażowanie praktyczne prowadzi bowiem filozofię nieuchronnie do tego, że zamiast być bezinteresownym oglądem i rozważaniem tego co prawdziwe, staje się interesownym wypracowaniem idei podporządkowanych celom pragmatycznym i w konsekwencji filozofia przekształca się w ideologię[7].

Wydawałoby się, że jeśli filozofia nie przynosi „namacalnych wyników” i nie „zmienia rzeczy”, to jest bezwartościowa. Jednak należy pamiętać, że filozofia jest definiowana jako „wiedza o rzeczach boskich i ludzkich” oraz „wiedza dla samej wiedzy, a nie dla jakiejś korzyści”. Wobec tego jest ponad nauką, polityką oraz ideologią. Pozwala ona spojrzeć na wszystko z dystansu i ogólnej perspektywy.

Uprawianie filozofii ma ten sam cel, jaki filozofia miała w od chwili powstania: jest nim demitologizowanie. Mity antyczne były mitami poezji, fantazji, wyobraźni; nowe mity, to mity nauki, techniki i ideologii, to znaczy mity potęgi. […] Nauka bowiem i technika mogą wręcz uchodzić za tryumf rozumu. Chodzi jednak o rozum, który zatraciwszy wyczucie dla całości lub też umieszczając «części» na miejscu «całości» ryzykuje, że zatraci także wyczucie dla samego siebie[8].

Filozofia stoi, w opozycji do zmitologizowanej nauki, techniki i ideologii. Myślę, że obecnie można ją traktować jako strażnika prawdy absolutnej, niezależnej i obiektywnej. Wobec tego uważam, że bardziej niż nauka, ideologia lub religia pomaga, w życiu i może być najbliżej prawdy. Dlatego sądzę, że filozofia powinna być powszechnie propagowana i praktycznie wykorzystywana jako poradnictwo filozoficzne, bo jej szeroki ogląd i „boska perspektywa” i jest bardzo mile widziana, w poradnictwie.

Oddział Psychologii Doradczej przy Amerykańskim Towarzystwie Psychologicznym określa poradnictwo jako: „pomaganie poszczególnym jednostkom w pokonywaniu przeszkód znajdujących się na drodze do ich osobistego rozwoju, gdziekolwiek je napotykają, oraz w optymalnym pobudzeniu indywidualnych źródeł tego rozwoju.[9]

Do prawdziwego osobistego rozwoju oraz do pobudzenia indywidualnych źródeł poznania pretendować powinna tylko „najwyższa umiejętności i najwyższa wiedza”, która ma na celu „upodabnianie się człowieka do boga”.

Badacze sięgający do historii doszukują się pierwowzoru doradcy w postaciach kapłana, szamana, czarownika, starca, członka rady (np. plemienia), a nawet królewskiego błazna. Współcześnie najczęściej uważa się, że doradca powinien być współodczuwającą „oddaną osobą”, z którą wejście w relację przedstawia wartość samą w sobie i która dostarcza emocjonalnego wsparcia; choć jednocześnie nie wyklucza się, iż relacja poradnicza może mieć zarówno charakter kooperacji, jak i walki-gry lub zakupionej przyjaźni[10].

Z historii wynika, że doradcami najczęściej były osoby najmądrzejsze lub posiadające najszerszy ogląd. Od wieków właśnie takimi osobami byli filozofowie. Zgodnie z definicją prawdziwy „miłośnik mądrości” powinien prezentować sobą „wartość samą w sobie” i kierować się „dbałością o duszę połączoną z prawym rozumem”.

Doradca może pouczać i oddziaływać terapeutycznie, budzić samorefleksję i zachęcać do samooceny, wzmacniać psychologicznie, rozbudzać mentalny i moralny niepokój w radzącym się. Tym samym – jak twierdzą badacze poradnictwa – może pomóc mu rozbić dotychczas utrwalone struktury myślowe, inaczej zorganizować własną wiedze, przejść przez „dezintegrację pozytywną” i osiągnąć integrację wewnętrzną na wyższym niż poprzednio poziomie, zrozumieć sens swego życia i trafniej ocenić swoje bycie w świecie[11].

Filozof Sokrates rozbudzał mentalnie i nierzadko wprawiał rozmówcę w moralny niepokój. Pomagał rozbić dotychczas utrwalone struktury myślowe i wznieść się na wyższy niż poprzednio poziom[12]. Jego zdaniem człowiek, który:

Nie troszczy się o własne wnętrze nigdy nie staje się dojrzały i w pełni odpowiedzialny za swe czyny. A niedojrzałość i nieodpowiedzialność uniemożliwiają odkrycie autentycznego, niepodważalnego dobra skrywanego za zasłoną konkretnej egzystencji. Z kolei bez odkrycia tego wewnętrznego skarbu nie osiąga się szczęścia własnego, a zarazem – w mniejszym lub większym stopniu – unieszczęśliwia się grono osób żyjących razem w jakiejkolwiek wspólnocie[13].

Wynika z tego, że jeśli chcemy szczęścia, to musimy troszczyć się o własne wnętrze. Takim przewodnikiem ku własnym wnętrzu powinien być filozof, który:

Potrafi twórczo argumentować i obalać argumenty ([…] jest zdolny to czynić nawet wobec własnych argumentów) oraz błyskotliwie konstruować eksperymenty myślowe, a następnie analizować ich możliwe konsekwencje i założenia, posługując się wyszukanymi dystynkcjami. Odznacza się zdolnością problematyzowania danych pochodzących zarówno ze zdrowego rozsądku i z nauki. Dysponuje bogatym, trafnie wykorzystywanym arsenałem technik dyskusji[14].

Doradca, którym jak wykazałem powinien być „miłośnik mądrości”, oddziałuje na:

Emocje, motywacje, system wartości i – starając się dotrzeć do samego sedna tożsamości – zachęca do jej świadomościowego przetwarzania, wzbogacania i podtrzymywania w procesie refleksyjnych eksperymentów[15].

Filozof dysponuje konkretnymi metodami, które może wykorzystać podczas udzielania porad. Jedną z nich jest:

Metoda czy postawa badawcza określona mianem intelektualnej „analizy kosztów i korzyści […] Aby osiągnąć rozwiązanie danego problemu filozoficznego, rozważny argumenty za i przeciw każdej teorii, która proponuje jego rozwiązanie. Następnie formułujemy «rozrachunek/arkusz bilansowy». Pokazuje on mocne i słabe strony każdej teorii – na ile jest prosta, na ile wyjaśniająca, jak bardzo zgadza się z już przyjętymi teoriami, z którymi intuicjami jest spójna, a z którymi nie, itd. Ważymy koszty każdej teorii w porównaniu z przynoszącymi przez nie korzyściami                  i formułujemy tak ranking teorii. Teoria, która znalazła się na szczycie rankingu, teoria, która dostarcza najwięcej korzyści przy najmniejszych kosztach, jest tą, którą powinniśmy na próbę uznać[16]”.

W sytuacji spornej musimy wybierać, a wybór świadczy o tym, która racja jest dla nas bardziej przekonująca – jaki koszt jest wart jakiego zysku[17]. Inną metodą jest:

Coraz wnikliwsze kwestionowanie siebie. […] Poznajemy bowiem wciąż od innej strony, kim (czym) nie jesteśmy; w nadziei, że wreszcie dotrzemy do tego, kim (czym) jesteśmy. W procesie poddawania siebie w wątpliwość odkrywamy więc jałowość czy też ułudność posiadanej aktualnie pozytywnej wiedzy o swym „ja”, ufając, iż koniec końców uda się odkryć coś, co w tym względzie jawi się jako prawdziwie niepodważalne[18].

Takie wnikliwe kwestionowanie siebie jest procesem bardzo uciążliwym i bolesnym[19]. Wobec tego nie każdy jest na tyle odważny, aby zatroszczyć się o własne wnętrze i upodobnić się do boga.

            Myślę, że w świetle tej argumentacji można stwierdzić, że filozofię należy postrzegać jako wyjątkowe „ćwiczenie duchowe”, które „przekształca widzenie świata” i dokonuje „metamorfozy osobowości[20]”.

Pojmuję filozofię jako całkowitą zmianę sposobu widzenia świata i istnienia w nim[21].

Uważam, że filozofia jest pomostem do szczęśliwego życia. Ponadto sądzę, że powszechnie powinna być stosowana, w poradnictwie i różnego typu terapiach[22]. Jestem przekonany, że myśli i myślenie filozoficzne są ponadczasowe i mam nadzieję, że każdy poprzez zainteresowanie własnym wnętrzem osiągnie prawdziwe szczęście.

Tym zaś, którzy uważają, że filozofia starożytna jest tylko muzeum, zaś antyczni filozofowie eksponatami w tym muzeum, chcielibyśmy po prostu przypomnieć znakomita dewizę napisaną przez Paula Valery’ego, którą można przeczytać nad wejściem do Muzeum antropologicznego w Paryżu.

[…] To zależy od tego, kto przechodzi,

czy okażę się grobem czy skarbcem,

czy przemówię, czy też zamilknę

zależy to tylko od ciebie

przyjacielu nie wchodź bez pragnienia[23].

Trzeba być gotowym na przyjęcie skarbu, który kryje się w filozofii. Kto do niej podejdzie bez umiłowania, dla tego filozofia będzie tylko słowem lub grobem myśli.

Jeśli masz inne zdanie lub chciałbyś/abyś coś dodać, to zachęcam do komentowania pod tekstem.

Światły


asdfs


[1] Voltaire, Historia dobrego bramina, tłum. Tadeusz Boy-Żelezeński, 1759.

[2] Platon, Obrona Sokratesa, 38a.

[3] Jan Paweł II, Fides et ratio. Tekst i komentarze, red. T. Styczeń, W. Chudy, Lublin 2003, s. 32.

[4] Antoni Podsiad, Słownik terminów i pojęć filozoficznych, wyd.  Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 2001, s. 267-270.

[5] Tamże.

[6] Jostein Gaarder, Świat Zofii, tłum. Iwona Zimnicka, wyd. Jacek Santorski & Co, s. 15-16.

[7] Giovanni Reale, Historia Filozofii Starożytnej, przeł. Edward Iwo Zieliński, wyd. KUL, Lublin 2000, s. 25-26.

[8] Tamże, s. 28.

[9] Stephen J. Murgatroyd, Poradnictwo i pomoc, przekł. E. Turlejska, wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2000, s. 17.

[10] Alicja Kargulowa, O teorii i praktyce poradnictwa. Odmiany poradoznawczego dyskursu, wyd.  PWN, Warszawa 2004, s. 41-42.

[11] Tamże, s. 46-47.

[12] Krzysztof J. Pawłowski, Dyskurs i asceza. Kształtowanie człowieczeństwa w kontekście mistyki filozoficznej, Kraków 2007, s..67-69.

[13] Tamże, s. 68.

[14] Jacek Wojtysiak, Jak to jest być filozofem czyli o filozofach i filozofii, „Ethos” 4(28)2015, s. 27-28.

[15] Alicja Kargulowa, op. cit., s. 47.

[16] Jacek Wojtysiak, op. cit., s. 31.

[17] Tamże.

[18] Krzysztof J. Pawłowski, op. cit., s. 67.

[19] Tamże.

[20] Pierre Hadot, Filozofia jako ćwiczenie duchowe, przeł. Piotr Domański, Warszawa 1992, s. 10-11.

[21] Tamże, s. 3.

[22] Zob. Gottfried von Kirchbach, Ogólne wprowadzenie do Logoterapii i Analizy Egzystencjalnej, tłum. Andrzej Wichrowski, European Psychotherapy, 1(4)2003, s. 33-46.

[23] Giovanni Reale, op. cit., s. 3.

newsletter

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Filozofia – pomoc czy przeszkoda do szczęśliwego życia?

  1. Filozofia łączy się u mnie nierozerwalnie z duchowością oraz psychologią. Wielokrotnie takie połączenie pomagało mi w życiu – postępowaniu z ludźmi, uczeniu ich, kiedy pracowałam jako nauczyciel. Myślę, że kluczem do sukcesu jest balans pomiędzy umysłem a duchem, gdyż przyniesie to nie tylko rozwój osobisty i satysfakcję ale będzie również fundamentem aby zmieniać świat 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s