Nietzscheanizm – wola mocy jest w nas!

Spośród wszystkich filozofów i szkół filozoficznych, myśl Fryderyka Nietzschego mogłaby wydawać się najmniej odpowiednia do zastosowania, w poradnictwie filozoficznym. Jednak należy pamiętać, że był on jednym z tych filozofów, którzy naprawdę żyli filozofią. Między innymi właśnie dlatego kontrowersyjna twórczość autora Tako rzecze Zalatustra jest godna uwagi. Jego filozofia nie polega na klepaniu się po barkach, a wręcz przeciwnie wymaga ona wzięcia pełnej odpowiedzialności za swoje życie[1].

Myśl filozofa sięgała bardzo głęboka i dotykała metafizyki, w której znalazła oparcie.

Nietzsche opracuje mit wiecznego powrotu, który objawi mu się w czasie samotnych spacerów wokół Sils Maria w Alpach południowej Szwajcarii. Skoro czas jest nieskończony, a świat skończony, to każdy układ atomów musi się powtórzyć – i wszystko kiedyś powróci. I to w niezmienionym kształcie, w tej samej sekwencji. Prędzej lub później pojawisz się we wszechświecie znowu i ponownie będziesz czytał te słowa. I całe twoje życie powtórzy się tak samo[2].

Z tego powodu, że „całe twoje życie powtórzy się tak samo”, to warto wziąć się w garść i zadać sobie pytanie: Czy naprawdę chcę przez wieczność powtarzać takie życie, jakie dotychczas prowadziłem/am?

Każdy nasz krok odciska się na zawsze w strukturze wszechświata i nigdy nie da się z niej wywabić. Żyjmy uważnie! […] Świat jest zdeterminowany, będziemy powracać tu w nieskończoność i nigdy go nie opuścimy. Dlatego – porzućmy wszelką nadzieję na inny świat i kochajmy ten, który mamy dziś. Nasza teraźniejszość jest bowiem wiecznością. I za tę postawę jesteśmy odpowiedzialni[3].

Nietzsche odrzuca wiarę, w zaświaty np. niebo i piekło pojmowane, w powszechny sposób. Sami stajemy się strażnikami i kreatorami własnych wartości. Cel życia człowieka z nieba spada na ziemię, a konkretnie na jednostkę.

Leczy z ucieczki od życia, wikłania się w urojenia, podatności na szantaż moralny oraz tępego zasysania sądów i wartości z otoczenia[4].

Filozofia nietzscheańska pomaga dostrzec wszechogarniającą indoktrynację.

Człowiek pospolity wierzy religijnie w to uproszczone ja i żeby jego złudzenie przetrwało, dokarmia jedne popędy, a głodzi inne. Tak wyhodowany „polip” z popędów decyduje o tym, czego doświadczamy. Widzimy to, co interesuje tego polipa, nie to, co widzielibyśmy, gdybyśmy byli bezstronni. „Nasze sądy i oceny moralne są obrazami i rojeniami nieznanego nam procesu fizjologicznego”[5].

Nietzsche uważa, że właściwą perspektywę ma człowiek bezstronny, który nie podlega żadnej doktrynie.

Tylko kiedy ucichną w nas wyświechtane opowieści, którymi karmi nas tradycja, możemy zacząć żyć filozoficznie, obecni w naszych ciałach i środowisku. Musimy uśpić w nas chrześcijańską litość wymierzoną przeciwko życiu, a obudzi się życie samo, w tym, no cóż, jego ciemne strony. Kiedy wyrwiemy naszą uwagę z umoralniającej opowieści, będziemy mogli wreszcie oferować ją własnym przeżyciom. W końcu każdy, kto podejmie ten wysiłek, rozkwitnie – jako filozof i jako zwierzę[6].

Wszystko co wzmacnia życie jest dla niego godne szacunku i uwagi, a wszystko co je ogranicza powinno być potępione. Demitologizuje on rzeczywistość, próbuje pokazać jaka jest naprawdę.

I tak – powie Nietzsche – wszyscy nieświadomie służymy zachowaniu gatunku. Oto młoda matka dumnie pcha włoski wózek wart cztery tysiące złotych. Myśli, że dziecko w wózku jest jej, tak jak sam ten wózek. Ale to dziecko należy do przyrody. Ona sama też jest jej niewolnicą. Urojone ja kazało jej zarabiać na wózek, odżywki, ubrania i zapobiegliwie chronić to niemowlę bez dbania o koszty z jej strony. Tydzień po tygodniu wstaje w nocy, karmi, zmienia pieluchy. Jeśli będzie trzeba, poświęci dla dziecka zdrowie, a może nawet życie. Myśli, że chroni je dla siebie, ale robi to dla przedłużenia gatunku[7].

Obecnie ludzie bywają zbyt zabiegani i zapracowani. Często myślą, że harują dla jakiejś „wyższej sprawy”. Nietzsche szybko sprowadza ich na ziemię mówiąc, że wszystko co robią służy ostatecznie tylko przedłużeniu gatunku.

Kto mało posiada, ten mniej będzie posiadany – powiedziałby Nietzsche współczesnym tytanom kariery i władcom tysięcy rzeczy niepotrzebnych. I dorzucił, że bezmyślna praca jest najlepszą policją: wikła ludzi w sieć uzależnień, wysysa z nich siły witalne i sprawia, że łatwo nimi sterować. Człowiek traci „wewnętrzną wartość”, już sobą nie rozporządza, czuje odrazę do siebie, jak do „zwietrzałego napoju”. Przestaje odczuwać „pogodne szczęście człowieka poprzestającego na małem”[8].

Filozof oznajmia, że „bezmyślna praca” jest dla człowieka bardzo szkodliwa i powinien on zawsze próbować przekroczyć siebie i urzeczywistnić najlepszą wersję siebie.

Filozof „chadza, jada, pija i sypia w tej mierze, iż duch jego staje się coraz spokojniejszym, jaśniejszym i silniejszym; raduje się swoim ciałem; nie ma powodu się go obawiać; nie potrzebuje towarzystwa… Powinno nas uspokajać samo życie, a nie to, co po nim”[9].

Myśliciel zakłada, że prawdziwy, wolny i oddany prawdzie filozof powinien dążyć do szeroko rozumianej samorealizacji, która wyraża się poprzez utrzymywanie swojego ciała, w doskonałej kondycji i traktowanie go jako ostatecznej płaszczyzny istnienia.

Nie wierzy, w coś takiego jak prawda obiektywna, absolutna i niepowtarzalna.

[…] właśnie fakty nie istnieją, tylko interpretacje[10].

Gdy człowiek uzna, że nie ma faktów i żadnej prawdy nie można poznać całkowicie, to szybko dochodzi do wniosku, że nie ma sensu upierać się przy jakieś jednej racji. Niemal automatycznie z człowieka spływa cała indoktrynacja kulturowa. Zaczyna patrzeć na świat bardziej krytycznie i większym dystansem podchodzi do nowej wiedzy.

Lektura musi mieć charakter lektury symptomalnej (w języku Nietzschego: genealogicznej), czyli powinna odczytywać teksty jako symptomy czegoś, co skrywają, a co – właśnie z ukrycia – nimi rządzi. Nie może więc pozostać na poziomie tego, co jawnie mówią, czyli na poziomie sensu (intencji), lecz musi wydobywać rządzące nimi reguły, spoza tego, co jawne, co pomyślane, musi wydobywać to, co niejawne i niemyślane, a nawet mimowolne – presupozycje przesłonięte oczywistością obiegowego funkcjonowania języka. „Lektura przypomina wówczas radiografię”, która pod naskórkiem odnajduje „innym ukryty obraz”[11].

Taki sceptycyzm pozwala znacznie się zbliżyć się do prawdziwe sensu, który bywa ukryty pomiędzy wierszami. Dzięki temu człowiek może zrozumieć co autor miał na myśli i tym samym zbliżyć się do prawdy, która kryje się pod interpretacją.

Filozof musi postępować niczym medyk pragnący rozpoznać chorobę. Tak jak lekarz, powinien on zwrócić uwagę na ciało, powierzchowność, aby dzięki temu odkryć przyczynę złego stanu zdrowia. Diagnosta musi być także wolnym od dogmatyzacji, psychologiem moralności – demaskatorem [EH, s. 78]. Tylko w ten sposób, analizując zachowania, emocje, przesądy, lęki i pragnienia, może dotrzeć do sił, które motywują chorych do przyjęcia określonych postaw[12].

Jest to bardzo skuteczna technika, pozwalająca podzielić na małe kawałki najbardziej skostniałe dogmaty i poglądy. Za jej pomocą drogą redukcji można dotrzeć do istoty swojego jestestwa. Nietzsche:

Uczy ludzi, by odkryli to, czym są naprawdę – prawodawcami, twórcami siebie. Osiągniętą w ten sposób wolność pieczętuje brak wstydu przed samym sobą [WR, s. 141]. Zanika zaszczepione w człowieku przez kapłana poczucie grzechu i winy. Autor Jutrzenki doskonale wie, że jego apel nie trafi do wszystkich. Trzeba być najlepszym uczniem, odkrywcą, potrafiącym wyzbyć się wpojonych mniemań i wartości. Dopiero wtedy stworzenie nowych, własnych tablic praw będzie w zasięgu jednostkowej aktywności[13].

Wspomniana wolność związana jest z całkowitą odpowiedzialnością za własne życie. Nie wszyscy mają odwagę stać się „twórcami siebie”. Człowiek od dziecka jest indoktrynowany i zazwyczaj są mu podawane gotowe odpowiedzi. Potrzeba wielkiej siły, aby przezwyciężyć utarte schematy i tradycyjne wartości.

Dewizą, miłością wyzwolonego ma być amor fati. „Miłość losu” to formuła najwyższego potwierdzenia, ostateczne przezwyciężenie resentymentu. Amor fati to sposób życia przekształcający każde zdarzenie w afirmatywne: „tak chciałem”[14].

Zdaniem Nietzschego prawdziwe wyzwolenie nadchodzi wtedy, kiedy potrafimy szczerze, bez ironii pogodzić się z sytuacją, w której się znajdziemy i przyznać ja na spowiedzi, że naprawdę „tak chciałem”.

Zadaniem nadczłowieka będzie ustalenie nowych ocen, stworzenie wartości poza dotychczasową perspektywą ludzkiej moralności. Twarda afirmacja zaowocuje powstaniem nowej hierarchii, „tak” dla wytworzonych wartości będzie absolutne. W świecie zdesakralizowanym, pozbawionym religijnych norm i obyczajów, twórczość uczyni nadczłowieka „bogiem” samego siebie. Nadczłowiek „jako treść tej ziemi” [Z, s. 7] oznacza całkowite przekroczenie metafizycznej perspektywy, radykalizację twórczej jedności myśli i życia. Człowiek „tej ziemi” reprezentować będzie totalną wolność od wartości zewnętrznych[15].

Człowiek wyzwolony spod zewnętrznych nakazów, zakazów i niepodważalnych wartości będzie sam dla siebie „bogiem” i strażnikiem moralności. Eklektyzm pozwoli mu spersonalizować religie i światopoglądy pod swoje indywidualne potrzeby i oczekiwania.

Myślę, że nietzscheańska filozofia oferuje bardzo ciekawe i aktualne podejście do życia, które polega na przekraczaniu utartych sposobów myślenia i działania. Człowiek zostaje z mrówki wywyższony do rangi twórcy świata. Jednak taki awans jest  tylko dla silnych i odpowiedzialnych za własny los jednostek. Myślę, że nietzscheańska filozofia zmotywowałaby do działania osobę, która chce więcej od życia i pragnie się uniezależnić.

Jeśli masz inne zdanie lub chciałbyś/abyś coś dodać, to zachęcam do komentowania pod tekstem.

Światły


asdfs


[1] P. Więckowski, Egzystencjalna terapia rozpaczy – Nietzsche i Zaratustra, http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=438, stan na dzień 08.12.2016 r.

[2] Tamże.

[3] Tamże.

[4] M. Fabjański, Terapia Nietzschem, http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,18792118,terapia-nietzschem.html, stan na dzień 08.12.2016 r.

[5] Tamże.

[6] Tamże.

[7] Tamże.

[8] Tamże.

[9] Tamże.

[10] G. Bataille, Nietzsche i faszyści, tłum. K. Matuszewski, w: Nietzsche. 1900-2000, A. Przybysławski (red.), Kraków 1997, s. 211.

[11] B. Banasiak, Fryderyk Nietzsche – interpretacja i historiozofia, http://nietzsche.ph-f.org/teksty/bb_narodziny.pdf, stan na dzień 08.12.2016 r.

[12] M. Wierzbicki , Fryderyk Nietzsche – twórczość jako afirmacja życia, mps, s. 36-37.

[13] Tamże, s. 43.

[14] Tamże, s. 44.

[15] Tamże, s. 47.

newsletter

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s